Czy animalsi zlikwidują ulicę Rybacką na Białołęce, bo promuje zabijanie… ryb?

fot. Pixabay
fot. Pixabay

PETA wezwała burmistrz Sztokholmu Karin Wanngard, by natychmiast zmienić nazwę ulicy, która w sposób bezpośredni nawiązuje, a może nawet promuje mordowanie… ryb. O jaką nazwę chodzi? „Fiskargatan”, czyli po polsku „Rybacka”.

Gdyby rzecz miała miejsce w Polsce, pierwsza paść musiałaby Rybacka na Białołęce i inne rybackie ulice w miastach całej Polski. Póki co, w Polsce prym wiedzie nie PETA, ale Otwarte Klatki (te walczą o tzw. szczęśliwe kury nioski) i Fundacja Viva!, która chce zlikwidować hodowle norek nad Wisłą, a więc przenieść rynek futrzarski na Ukrainę, do Rosji czy do Chin, gdzie zwierzęta dostaną w kość w najgorszych na świecie warunkach klatkowych.

Wracając do PETA, Amerykańska agenda rządowa opublikowała kilka lat temu szokujące dane, z których wynika, że PETA odpowiedzialna jest za zabicie 95 proc. psów i kotów, które trafiły do siedziby aktywistów w Norfolk w Wirginii. Tylko pomiędzy 1998 a 2012 r. uśpiono tam ponad 27 tys. zwierząt.

W Polsce, podczas interwencji animalsów także zabierane są (bez wyroku sądu!) rzekomo źle traktowane zwierzęta (np. krowy przejmowane przez Pogotowie dla Zwierząt), które w ramach poprawienia im losu trafiają do… rzeźni.

Agnieszka Malinowska
agnieszka.malinowska@warszawskiwieczor.pl

Dodaj komentarz