Czy kakao w barach mlecznych nadal smakuje tak samo?

Polski Bar Mleczny/fot. Ana Paula Hirama
Polski Bar Mleczny/fot. Ana Paula Hirama

Wyszczerbione talerze i kubki z grubej ceramiki z niebieskimi obwódkami, aluminiowe sztućce, stoliki z blatami z laminatu, ewentualnie z ceratą w kratę i stalowe krzesła… Na sali głośno, parno i duszno, brak wentylacji za to wszechobecne kuchenne zapachy i panie w białych czepkach na głowach.

Zamykasz oczy i tak widzisz, drogi konsumencie, bar mleczny. Powszechnie znane,a często nawet uznawane za wykładnik, źródło wiedzy jakim jest wolna encyklopedia, zwana dalej Wikipedią, pod hasłem bar mleczny podaje:

Bar mleczny – polski rodzaj baru szybkiej obsługi, który upowszechnił się w okresie międzywojennym i później w okresie powojennym. Bary mleczne były podobne w działaniu do dzisiejszych jadłodajni, ale oparte na kuchni tradycyjnej. Nazwa baru pochodzi od przewagi dań mlecznych. W jadłospisie występowały także potrawy oparte na jajkach, kaszach, czy mące.

A więc bary mleczne to kuchnia polska z akcentem na dania na bazie mleka. To przede wszystkim jednak kuchnia na każdą kieszeń!

Bary mleczne powstały w Warszawie!

Pod koniec XIX wieku hodowca bydła mlecznego, rolniki ziemianin Stanisław Dłużewski postanowił otworzyć na warszawskim Nowym Świecie bar. Oparł się na produkcie, który znał najlepiej, czyli na mleku. „Mleczarnia Nadświdrzańska” okazała się strzałem w dziesiątkę. I tak zaczęły niczym grzyby po deszczu wyrastać coraz to nowe bary mleczne. Z uwagi na wzrastającą w następnych latach klęskę urodzaju sprawą zajęły się władze państwowe wydając rozporządzenia ministerialne regulujące wielkość, skład i ceny potraw. W okresie PRL nastąpił szczególnie intensywny rozwój tego typu placówek. Większość z nich należała do Spółdzielni Spożywców „Społem”. I tu docieramy w tej historii do kakao w białym kubku z niebieskim „społemowskim” znakiem.

Dziś w Warszawie, mieście narodzin baru mlecznego, jest takich miejsc około czterdziestu. Wiele z nich swym charakterem nawiązuje do jadłodajni z „Misia”. Nadal podawane są tam głównie przetwory z mleka, kasz i mąki. Nie może być zresztą inaczej jeżeli właściciel chce otrzymać dotację z budżetu państwa. Taką otrzyma zgodnie z rozporządzeniem Ministra Finansów z dnia 30 marca 2015 r. w sprawie dotacji przedmiotowych do posiłków sprzedawanych w barach mlecznych pod warunkiem, że stosuje stawkę narzutu nie większą niż 56 proc. wartości surowców zużytych do przyrządzania posiłków oraz umieści na lokalu oznaczenie „bar mleczny”. Dotacje dla barów mlecznych są ujęte w ustawie budżetowej. Wartość dotacji wypłaconych dla barów mlecznych rok rocznie przekracza kwotę 10 mln zł.

Daria Kurzawa
daria.kurzawa@warszawskiwieczor.pl

 

Dodaj komentarz