Dr Daniel Alain Korona: ELEWARR ma sens!

Elewarr ma sens – mówi prezes spółki, dr Daniel Alain Korona i wylicza powody, dla których misja Elewarru jest istotna. Prezes Korona tłumaczy także kulisy napaści na firmę oraz wraca do jej historii i ziemnych kolei losu.

Siedzibę macie w Warszawie, ale oddziały terenowe w całej Polsce. Z perspektywy Warszawy, gdzie Pan mieszka, da się pilotować politykę zbożową firmy czy raczej pochłania Pana polityka warszawska, bo nie jest tajemnicą, że prezesem takich spółek jak Elewarr nie zostaje się bez namaszczenia politycznego?

 

Byłem pierwszym prezesem odwoływanym w 2007 r. zaraz po objęciu władzy przez PO-PSL i to mimo bardzo dobrego wyniku finansowego. Dziś niektórzy politycy atakują Zarząd Elewarru nie tylko za podjęte decyzje zarządcze, ale nawet za zdarzenia, które nie miały miejsca takich jak sprzedaż elewatora w Braniewie. Np. posłowie z Koalicji Polskiej skierowali interpelację w tej sprawie do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, mimo że otrzymali obszerną informację za pośrednictwem Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi na wcześniejszą interpelację. Albo nie czytają albo nie chcą zrozumieć odpowiedzi. Zresztą dotyczy to nie tylko polityków, ale także i niektórych urzędników. Nie interesują ich stan faktyczny i prawny, tylko z uporem maniaka powtarzają swoje tezy, naginając przy tym fakty. Otóż powróciłem do Spółki, celem poprawienia jej sytuacji ekonomicznej, nie interesują mnie opinie i oceny ww. osób. A efekt, drugi rok z rzędu, uzyskaliśmy dodatni wynik finansowy.

 

Pana poprzednik, Bogdan Drechna, także prezes Elewarru za rządów PiS, tyle, że innego ministra rolnictwa, bo Krzysztofa Jurgiela, nie przepada za Panem, delikatnie mówić.

 

Owszem, składa rozmaite wnioski do wszelkich możliwych instytucji, organów, ws. rzekomych nieprawidłowości. Ba, złożył nawet wniosek o wykreślenie obecnego zarządu z KRSu – bezskutecznie. Jedyny skutek to zajmowanie czasu rozmaitych instytucji i marnowanie środków podatników (bo w przeciwieństwie do Elewarru, większość tych instytucji, organów finansowana jest z budżetu). Co nam zarzuca? Np. że ruszyliśmy ze sprzedażą elewatorów Niemcom. Otóż nie sprzedaliśmy żadnego, dosłownie żadnego elewatora. Sprzedaliśmy mniejszościowe udziały w Spółce Elewator Sieradz innemu udziałowcowi, który już miał większość udziałów tej Spółce. Ale to Elewarr przez lata zachowując mniejszościowe udziały w spółce bez żadnej dywidendy (także w okresie zarządzania przez Bogdana Drechnę), faktycznie wspierał Gdańskie Młyny czyli tenże kapitał niemiecki. I to się skończyło. Tak na marginesie, sprzedaż udziałów w Sieradzu wpisał do strategii Elewarr na lata 2017-2020 zarząd … pod prezesurą Bogdana Drechny. Strategia ta została następnie zaakceptowana przez Radę Nadzorczą i Zgromadzenie Wspólników Elewarr. Teraz twierdzi, że jakiś program, jakiś stenogram innego organu z poza Spółki, unieważnił zapis z tej strategii. To niepoważne. Wśród elewatorów rzekomo przez nas sprzedanych ma być ten z Braniewa. Tyle, że magazyn w Braniewie (bo mieliśmy w tej miejscowości tylko magazyn, a nie elewator) nadal funkcjonuje w ramach Elewarru. Sprzedano jedynie stary budynek magazynowy w fatalnym stanie technicznym, który nie spełniał wymogów sanitarnych i BHP. Zarząd podjął decyzję o sprzedaży w oparciu o dokumenty przedstawione przez kierownictwo oddziału Malbork i po wizytacji tegoż magazynu. Decyzja o sprzedaży została zaakceptowana przez Radę Nadzorczą i Zgromadzenie Wspólników. Dochód z tej transakcji przeznaczamy na modernizację i rozwój magazynu w Braniewie. A jak wyglądało zarządzanie gdy Drechna był prezesem? Otóż rok obrotowy od 1 lipca 2017 do 30 czerwca 2018 r. zakończył się stratą 17,2 mln zł. Czy chociażby poczuwa się do jakiejkolwiek współodpowiedzialności za ten wynik. Skądże, obarcza … mnie, chociaż prezesem zostałem dopiero w listopadzie 2018 roku, czyli po tym okresie. Organa korporacyjne Spółki zarówno Rada Nadzorcza jak i Zgromadzenie Wspólników, oceniły zarządzanie Bogdana Drechny nie udzielając mu dwukrotnie absolutorium tj. za lata obrotowe 2017/18 i 2018/19. Ten fakt już powinien dać do myślenia.

 

Jest Pan celem zaprzyjaźnionego z Drechną portalu Farmer.pl Gdyby w 5 zdaniach miał Pan powiedzieć, dlaczego i jak ocenia Pan te zarzuty, jak speuntowałby Pan ten atak?

 

Ten portal trudno traktować poważnie, skoro stwierdzał że jeden z naszych pracowników był jakimś guru w Elewarrze od kilkudziesięciu lat, czyli także w okresie w którym nie pracował w Spółce, a podchodząc do tego satyrycznie, można powiedzieć, że także w okresie w której Spółka nie istniała (Elewarr powstał 15 maja 1992 r.). Farmer opublikował umowę z dnia 1 maja 2019 (dzień wolny od pracy), tyle że akurat Elewarr tej umowy nie zawarł. Gdy odnosili się zaś do mojego wywiadu dla Świata Rolnika TV, zmieniali treść moich słów, by lepiej pasowało im do artykułu. A dlaczego taki atak na mnie i Spółkę? Jeden fakt, do listopada 2018 r. Spółka Elewarr miała na umowie zlecenie pewnego analityka, który był i jest publicystą Farmer.pl. Zakończyłem współpracę z tym analitykiem, którego przewidywania cenowe kompletnie rozminęły się z rzeczywistością, i niedługo potem zaczęły się ataki na obecny zarząd. I dziennikarka farmer.pl ma czelność powoływać się na etykę dziennikarską !!!

 

Elewarr nie jest już tą potęgą sprzed wielu lat. Musi Pan przyznać.

 

Przyznać trzeba, że otoczenie rynkowe uległo zmianie. W 2007 roku to był początek budowania przez rolników własnych silosów zbożowych. Dziś powierzchnię przechowalniczą w silosach posiadanych przez rolników szacuje się nawet do 20 mln ton. Dla porównania Elewarr ma 682 tys. ton powierzchni magazynowej, a po zakończeniu w tym miesiącu I etapu rozbudowy elewatora w Rzeszowie – 691 tys. ton. Z kolei wiele firm odbiorców niegdyś niezależnych, dziś należą do międzynarodowych grup. Zatem Elewarr ma dziś mniejsze znaczenie, ale teraz próbujemy odbudować pozycję rynkową Spółki.

 

Jest szansa na wejście do gry od nowa? Innymi słowy, skoro rolnicy sami zaopatrują się w elewatory, na rynku dominują podmioty zagraniczne, prywatne, jaki jest sens istnienia państwowego Elewarru?

 

Elewarr ma sens, i to z kilku powodów. Po pierwsze Elewarr jest obecny jedynie w części naszego kraju, ale w tych regionach ma większe znaczenie niż wynikałoby to z jego statystycznego udziału w obrocie zbożem lub rzepakiem w skali kraju. Po drugie jesteśmy firmą państwową i wiele podmiotów z uwagą obserwuje nasze ruchy, traktowani jesteśmy jak taki benchmark. Po trzecie istnienie Elewarru jest argumentem dla polskiego rolnika, handlującego nawet z innymi podmiotami, przecież zawsze może przyjść do Elewarru, gdzie ma pewność otrzymania swej należności za towar w ciągu maksymalnie 14 dni. I po czwarte przechowujemy większość państwowych rezerw zbóż. A zatem Elewarr powinien pozostać, oczywiście musi się modernizować, inwestować w infrastrukturę, zmieniać swoją strukturę, dokonać restrukturyzacji finansowej i swoich aktywów, dywersyfikować swoją działalność, pokazać się także publicznie, tak aby lepiej dopasować się do potrzeb współczesnego rynku. I to będziemy czynić, bez względu na ataki.

Rozmawiała Daria Plewa („Warszawski Wieczór”)

fot. za TT Elewarr

Dodaj komentarz