Fenomen Fogelmana

Lejb Fogelman, mężczyzna, prawnik, celebryta. W życiu, wydawałoby się wypełnionym po brzegi pracą, znajduje czas na wszystko. Zagrał w Pianiście Polańskiego, para się filozofią i sztuką, pasjonuje się teatrem, jest widoczny w warszawskim i światowym mondzie. Na czym polega jego fenomen i to, że czegokolwiek się podejmie, obraca w sukces? Co on takiego w sobie ma…?

Nietuzinkowa osobowość

Lejb to mieszanka wielu skrajności. Na jego osobowość składa się żydowski tradycjonalizm, polska buntowniczość i amerykańska potrzeba walki o swoje. Urodził się w Legnicy, w typowej żydowskiej rodzinie z tradycjami. Jego ojciec był krawcem w malej żydowskiej spółdzielni pracy, w której później piastował stanowisko dyrektora technicznego. Matka, po rozwodzie, pracowała w fabryce. Gdy miał 12 lat przeprowadził się z mamą i braćmi do Warszawy. Tam ukończył XLI Liceum Ogólnokształcące im. Joachima Lelewela i rozpoczął studia na Uniwersytecie Warszawskim. W wyniku antysemickiej nagonki pod koniec lat 60. wyjechał z Polski do Stanów Zjednoczonych. Tam skończył Uniwersytet Columbia, obronił doktorat z historii idei oraz „machnął” przy okazji… Harvard, gdzie zdobył tytuł doktora prawa. Dość wspomnieć, że studiował też na Sorbonie… ale czas na opowieść o pracy.

Lejb działał zawodowo w największych kancelariach prawniczych, a w latach 90. wrócił do Polski. W tak zwanym międzyczasie doświadczył miliona „przygód”,o których opowiadaw książce „Warto żyć. Lejb Fogelman – rozmowa z Michałem Komarem”.

O tym, jaki jest najlepiej wie on sam…

Nie mam problemu, by się przyznać do próżności. Wiem, że lepiej wyglądam w kapeluszu.

Kolorowa prasa okrzyknęła go bon vivantem, bywalcem warszawskich salonów, ewenementem wśród prawniczych sztywniaków. On sam nie do końca się z tym zgadza. Uważa się za osobę, która zajmuje się poważnymi sprawami, choć życie traktuje jak wielką przygodę.

Przylgnął do mnie taki wizerunek, ale ani o to nie zabiegałem, ani specjalnie mi to nie imponuje, a raczej nudzi.

Jak mówi, posiada w sobie ogromne nakłady naturalnej radości i chęci do życia wyssanej z mlekiem matki. Porażki, które zdarzają się również jemu, stara się przekuwać w naukę i czerpać z tego podstawy do kolejnego sukcesu. Zdecydowanie nie można mu odmówić czaru, charyzmy i gustu, który prezentuje spacerując po ulicach Warszawy w swym idealnie dobranym stroju. Za ten czar i uśmiech uwielbiają go przyjaciele, a ma ich wielu w różnorodnych środowiskach.

Na początku bawiło go medialne zamieszanie wokół jego osoby. Z czasem doszedł do wniosku, że nie idą za tym żadne większe korzyści, poza dodatkową fotką w kronice towarzyskiej.

Życie bon vivanta stało się dla mnie nudne.

Nadal bywa w środowisku artystycznym i politycznym, jednak patrzy już na to zupełnie inaczej. Swoje niecodzienne znajomości nawiązuje w najmniej oczekiwanych sytuacjach. Do LO chodził z Lechem i Jarosławem Kaczyńskimi. Na Harvardzie poznał m.in. byłego amerykańskiego prezydenta George’a W. Busha, oraz republikańskiego kongresmena Mitta Romneya, kontrkandydata Baracka Obamy, samego Obamę zresztą też zna. W dość intymnym momencie poznał Jimiego Hendrixa i Franka Zappę. Wśród przyjaciół wymienia Romana Frydmana, Gene Gutowskiego, Romana Polańskiego czy też męża Michelle Pfeiffer. W Polsce głośna jest jego znajomość z Włodzimierzem Wysockim i Andrzejem Chyrą, Borysem Szycem czy Kubą Wojewódzkim. Tabloidy upodobały sobie w pewnym momencie jego znajomość z Marylą Rodowicz, dużo też pisały o tym, że zna Marka Belkę i Józefa Oleksego oraz wielu, wielu innych.

Wiedza i doświadczenie

Mieszkałem w Stanach, miałem już doktorat z prawa z Harvardu, byłem prawnikiem i partnerem w jednej z najlepszych amerykańskich firm prawniczych Hunton& Williams.

Studia rozpoczął jeszcze w Polsce na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Po roku jednak z przyczyn politycznych opuścił kraj. Naukę kontynuował na Uniwersytecie Stanowym w Nowym Jorku, gdzie zdobył licencjat. W tym samym, 1972 roku, uzyskał również dyplom paryskiej Sorbony w Paryżu. Trzy lata później był już magistrem nauk humanistycznych i magistrem filozofii Columbia University, a w latach kolejnych stypendystą Fulbright IREX. W 1981 roku obronił tytuł doktora praw Harvard University. Biegle włada językiem angielskim, rosyjskim i francuskim. W domu porozumiewał się z rodzicami w jidysz.

„Jestem jednym z głównych partnerów Greenberg Traurig i członkiem zarządu w Ameryce.

Lejb Fogelman w swojej praktyce koncentruje się na międzynarodowych transakcjach handlowych prowadzonych w Polsce, m.in. na transakcjach prywatyzacyjnych, transakcjach typu private equity, reorganizacjach spółek i na przedsięwzięciach typu joint venture. Specjalizuje się także w kwestiach związanych z finansowaniem, ofertami publicznymi akcji oraz z transakcjami fuzji i przejęć. Nie sposób wymienić choćby ułamka z potężnej listy spraw, które podejmował. Współpracował z największymi bankami w kraju: Alior Bank, BNP Paribas, Bank PKO BP, Deutsche Bank AG, Polski Bank Przedsiębiorczości S.A., Raiffeisen Bank International AG, AIG, Fortis Bank Polska S.A. i innymi. Miał swój potężny udział w głośnej sprawie PKN Orlen oraz z dużą polską firmą z sektora paliwowego w związku z umową o współpracę przy wydobywaniu i produkcji gazu łupkowego w Polsce i w Stanach Zjednoczonych. Jest posiadaczem najbardziej prestiżowej nagrody Outstanding Contribution to the Legal Profession za wybitny wkład w rozwój branży prawniczej w ramach renomowanego branżowego rankingu The Chambers Europe Award for Excellence (w branży nazywana jest ona prawniczym Oscarem).

Indywiduum jakich mało. Człowiek ciekawy świata, kocha poznawać ludzi, uwielbia wyzwania. Gdy coś zaczyna doprowadza to do końca działając zawsze z pełnym zaangażowaniem. Pracuje ponad normę i korzysta z życia pełnymi garściami. Robi co chce i jak chce i być może w tym tkwi ów fenomen Leiba Fogelmana, człowieka, który wielokrotnie udowodnił, że można wszystko, a na pewno można wiele, gdy bardzo się tego chce.

Daria Kurzawa
daria.kurzawa@warszawskiwieczor.pl

 

Dodaj komentarz