Frankowiczu, nie daj się naciąć! Sprawdź KANCELARIĘ zanim wybierzesz właściwą!

Po wyroku Trybunały Sprawiedliwości Unii Europejskiej banki bez wątpienia doposażyły swoich prawników w cały szereg instrumentów, które w pierwszej kolejności mają zniechęcić frankowiczów do pozywania banków (banki straszą kosztami procesów, ich długoterminowością i dodatkowymi opłatami za niesłuszne oskarżenia), a w drugiej kolejności mają udaremnić nieprofesjonalnych pełnomocników frankowiczów. Tych pierwszych próbują piętnować kancelarie adwokackie, ponieważ setki czy może już tysiące spraw prowadzą nie oni, ale kancelarie odszkodowawcze, wśród których największą popularnością cieszy się Votum Odszkodowania S.A.

Co powinien wiedzieć frankowicz wybierając pełnomocnika?

Warto powiedzieć, że frankowicz może w pojedynkę pozywać bank, jednak nie polecają tego zarówno kancelarie odszkodowawcze jak i prawnicze, bowiem procedowanie takiej sprawy wymaga odpowiedniej wiedzy i doświadczenia, a przede wszystkim właściwego sprecyzowania i udowodnienia zgłaszanych roszczeń oraz przebrnięcia przez zawiłą procedurę cywilną. Sam wyrok TSUE to za mało, by precyzyjnie wykazać zapisy abuzywne w indywidualnej umowie kredytowej.

Nie tylko cena!

Wybierając ofertę nie można kierować się tylko ceną. Bywa, że w jej skład nie wchodzą istotne elementy składowe skutecznej walki z bankami. Innymi słowy, nie można zwracać uwagi tylko na opłatę wstępną, ale zakres czynności, których podjęcie dany podmiot gwarantuje po zawarciu umowy.

Istotne elementy składowe umowy z kancelarią: „Od początku do wygranej!”

Naciągacze często stosują zabieg, świadcząc za relatywnie niską cenę usługi tylko przed sądem I instancji. Po zaznajomieniu się z kulisami indywidualnej sprawy, to oni są brani pod uwagę w pierwszej kolejności przy tzw. apelacji. Tu jednak nierzadko pełnomocnicy życzą sobie niebotycznego wynagrodzenia żerując na rozpędzonej już przez nich maszynie sądowej. „Od początku do wygranej!” – czyli „przejdziemy przez to razem” jest satysfakcjonującym rozwiązaniem. Nota bene, jest to maksymą kancelarii odszkodowawczych, które zazwyczaj rozpatrują sprawy po minimalnych opłatach wstępnych i podejmują jedynie w jakiejś mierze rokujące na wygraną (nie są to zwyczajowo podmioty żyjące z opłat za procedowanie, ale części wygranej, co wpisuje się w maksymę „win win”, zwycięstwa po stronie zarówno klienta jak i jego pełnomocnika.

Próba polubowna…

To zazwyczaj fikcja, bowiem banki nie chcą dzielić się z konsumentami pieniędzmi. Jednak frankowicz posługujący się profesjonalną kancelarią musi być pewien, że jego pełnomocnik wyczerpie wszystkie drogi polubownego załatwienia sprawy z bankiem, by sąd nie mógł odesłać pozwu do fazy „polubownej”.

To tylko część kanonu zasad, które powinny obowiązywać po stronie profesjonalnych firm pomagających frankowiczom.

Jako ciekawostkę warto dodać, że w mediach (pytanie czy spontanicznie?) pojawiło się jak na przycisk kilka artykułów zniechęcających do kancelarii odszkodowawczych. Portal Prostozmostu.pl o komentarz w tej sprawie poprosił przedstawiciela największej z kancelarii, której profesjonalna obsługa prawna prowadzi obecnie wiele spraw frankowiczów. Wiele z takich spraw wygrywając (jeszcze przed wyrokiem TSUE)!

„Kancelarie odszkodowawcze stanowią naturalną konkurencję dla tradycyjnych kancelarii prawnych, stąd nagonka z ich strony na działalność tego typu podmiotów. Kancelarie radcowskie i adwokackie nie mogą się reklamować i oferować swoich usług, przez co mają ograniczoną możliwość dotarcia do klientów. Jednocześnie stosują wysokie stawki opłat wstępnych, które są niekiedy zaporowe dla wielu Frankowiczów. Dlatego skorzystanie z usług kancelarii odszkodowawczych jest dla kredytobiorców szansą na rozpoczęcie walki z bankiem o swoje prawa”

– informował Prostozmostu.pl Paweł Wójcik z Departamentu Spraw Bankowych Votum S.A.

Z opublikowanych w sierpniu 2019 roku danych Biura Informacji Kredytowej wynika, że na 15,24 mln polskich kredytobiorców znajdujących się w bazie BIK, 5,2 proc. (niecałe 800 tys.) to osoby spłacające kredyty mieszkaniowe we frankach. Samych kredytów frankowych obecnie jest 458,83 tys. (liczba umów kredytowych jest wyraźnie niższa od liczby kredytobiorców, bo zobowiązania są często zaciągane przez więcej niż jedną osobę, na przykład przez małżeństwa).

Bożena Parda

fot. freepik.com

 

 

Dodaj komentarz