Kłosiński (kynolog) i Kurkowski (felinolog) o interwencjach animalsów u hodowców i rolników

Jeden i drugi nie ma wątpliwości. W Polsce istnieją dziesiątki wzorcowych organizacji prozwierzęcych, jednak coraz częściej hodowcom psów i kotów czy rolnikom sen z powiek spędzają tzw. inspektorzy ds. zwierząt, którzy bez żadnej wiedzy, nasyceni ideologią, wrogością do ludzi i nierzadko sterowani przez biznes (jeden zabór średniej wielkości hodowli to „skasowanie” zwierząt o wartości kilkudziesięciu tysięcy złotych) wchodzą na teren prywatny, ogłaszają, że hodowca źle zajmował się swoimi czworonogami i zwyczajnie je zabierają (bez obecności inspekcji weterynaryjnej i służb państwowych czy samorządowych).

Wojciech Albert Kurkowski, felinolog, pełnomocnik ministra rolnictwa ds. ochrony zwierząt

Pełnomocnik ds. zwierząt, jedna z najbardziej rozpoznawalnych w Polsce felinologów i wiceprezes World Cat Federation, zajął swoje stanowisko wobec organizacji prozwierzęcych już kilkakrotnie, m.in. podczas wywiadu telewizyjnego dla portalu rolnego.

Organizacje prozwierzęce bardzo często składają się z fantastycznych ludzi, a ich przedstawiciele działają naprawdę dobrze, ale są też wypaczenia. Wiem o tym i dostałem ogromną teczkę skarg na działanie organizacji prozwierzęcych i na inspektorów, którzy działają wbrew prawu i mają możliwość zabrania zwierząt

– mówił w wywiadzie dla SwiatRolnika.info Wojciech Kurkowski, który decyzją ministra Ardanowskiego zajmuje się dobrostanem zwierząt w Polsce.

Zdaję sobie sprawę z tego, że są bardzo różni rolnicy, są tacy, którzy fantastycznie dbają o zwierzęta i wzorowo prowadzą swoje gospodarstwa, jak i tacy, którzy je zaniedbują. Tak samo jest wśród organizacji prozwierzęcych: są tacy, którym bardzo zależy na losach zwierząt oraz, jak już zdążyłem zauważyć, są też tacy, którzy przez swoją działalność “prozwierzęcą” robią tylko na tym biznes

– dodał Kurkowski.

Piotr Kłosiński, kynolog, prezes Polskiego Porozumienia Kynologicznego, członka międzynarodowej World Kennel Union.

Jeden z liderów kynologów polskich odniósł się do propozycji reformy Kurkowskiego, czyli chipowania, rejestracji, jednolitej bazy dla psów i kotów; kastracji bezdomnych zwierząt, odnowienia jakości rodowodów, likwidując jednocześnie handel fikcyjnymi rodowodami, a także certyfikację organizacji kynologicznych i felinologicznych jak również szkolenia (obowiązkowe) dla przyszłych inspektorów, którzy mieliby możliwość prawną interweniować u hodowców w przypadku złego traktowania zwierząt.

To, że część obecnych zapisów Ustawy o ochronie zwierząt, a zwłaszcza kontrowersyjny zapis artykułu 7 ustęp 3, prowadzą do wielu patologii, z tego doskonale zdają sobie sprawę wszyscy znający tę problematykę. Kradzieże zwierząt domowych czy gospodarskich to norma w działaniu pseudo pomagaczy, pseudo-animalsów

– mówił Piotr Kłosiński z PPK w wywiadzie dla Prawy.pl

Wielokrotnie wypowiadając się publicznie mówiłem o prawidłowym działaniu wielu lokalnych organizacji prozwierzęcych i tu myślę że jest pole do kompromisu. Kompromisu dotyczącego interwencji. Naszym zdaniem tylko organy państwowe powinny podejmować decyzję o interwencyjnym odbiorze zwierząt. Natomiast po odpowiednich kursach czy zdaniu państwowego egzaminu, uzyskaniu certyfikacji, znaczącym głosem doradczym mogliby być inspektorzy do spraw ochrony zwierząt. Tylko odpowiednia wiedza, specjalizacja w określonej grupie zwierząt i współpraca z państwowymi instytucjami może przynieść zamierzony skutek. Dziś inspektorem może zostać każdy po odbyciu 30 minut szkolenia on-line…

– dodał prezes Polskiego Porozumienia Kynologicznego.

Zdaniem obu ekspertów edukacja i egzamin z podstaw wiedzy z danych gatunków zwierząt musi być podwaliną etycznych interwencji, które dotąd kończyły się nierzadko w sądach, gdzie działania pseudo inspektorów były uznawane za skandaliczne i bezprawne.

Daria Przeworska

fot. PK arch. i bricatclub.pl

 

 

 

Dodaj komentarz