Maria Piasecka: Czas na narodowy feminizm!

Z Marią Piasecką, wnuczką Bolesława Piaseckiego, współzałożyciela ONR, RNR „Falanga” i szefa PAX, rozmawia Robert Wyrostkiewicz.

Mamy przed sobą bardzo niebezpieczną inżynierię społeczną jaką jest przyjmowanie imigrantów. Dla jasności, nie uchodźców, ale właśnie imigrantów. Wyjdzie nam to bokiem. Zwłaszcza kobietom. Pochód orków ze wschodu na nasz kontynent trwa.

Kim jest wnuczka założyciela ONR i szefa powojennego PAX?

Polką, przeciętną obywatelką, obserwatorką sceny politycznej i zmian, które zachodzą w naszym kraju. Czasami mówię o sobie, że jestem feministką. Nieco przewrotnie, ale to prawda. Jestem feministką, bo bliska mi jest walka o prawa kobiet, ale postrzegam tę walkę inaczej niż lewicowy feminizm spod znaku bojowniczek z LGBT i im podobnych. Co z nierównością w pracy, mobbingiem, prostytucją, zagrożeniem dla kobiet wynikającym z islamizacji w Europie? Tego tematu współczesny skrajnie lewicowy feminizm nie porusza lub jest w tych kwestiach wręcz antykobiecy.

Feminizm głównego nurtu jest antykobiecy?

Jeśli burmistrz Kolonii, kobieta, po gwałtach na kobietach w Niemczech doradza paniom, by chodziły grupami, a jakaś niemiecka minister twierdzi, że to wina białych kobiet, bo ubierają się dla arabów zbyt wyzywająco, to znaczy, że retoryka prokobieca nie istnieje. Ruch feministyczny za to włącza się gremialnie w Europie w manifestacje popierające jak najszersze przyjmowanie imigrantów z krajów islamskich. Ja doradziłabym raczej noszenie broni przez normalnych obywateli i prawo oddania strzału do gwałciciela. Dzisiaj np. w krajach Skandynawskich łatwiej o drastyczny wyrok dla osoby znęcającej się nad pieskiem lub kotkiem niż dla islamistów zbrodniarzy.

Świat się zmienia.

To prawda. Żyjemy w dobie dynamicznych przemian. Europa zmienia się, czy tego chcemy czy nie i czy jesteśmy na to gotowi, czy nie. Przemiany idą szybko, dynamicznie i w złą stronę. Mówimy o ogromnej presji kulturowej świata muzułmańskiego. Europa nie jest w stanie wygrać tej konfrontacji ideologicznej więc cofa się na każdym kroku. W Szwecji sąd oddał 14-latkę mężowi pomimo, że prawo szwedzkie, póki co zabrania jeszcze zawierania związków z nieletnimi. Fala gwałtów w Niemczech przemilczanych przez media w imię tolerancji to temat doskonale znany i nierozwiązany; gwałtów na białych kobietach dlatego, że są białe. Przez chore europejskie orzecznictwo prawo szariatu staje się faktem w Europie zachodniej. Jesteśmy w głębokiej defensywie. I tu właśnie feminizm stoi, a przynajmniej powinien stać, w poprzek tolerancji. Feministki nie mogą tolerować kultury, która w jasny sposób mówi o tym, że kobieta jest podrzędna w stosunku do mężczyzny, który jest w tym przypadku uosobieniem kultury gwałtu i pedofili. Feminizm w imię multi-kulti nie może tolerować praw, które mówią, że kobieta powinna zostać ukamienowana za przestępstwo bycia zgwałconą i jeśli feminizm ma być międzynarodówką, to niech na polu szerszym niż naród czy Europa, na polu globalnym walczy o to, by zakazać na świecie religii, które systemowo upokarzają, gwałcą, niszczą dziewczynki i kobiety. Mahomet uprawiał seks z kilkuletnią żoną. To misja dla feministek! Także zero pseudo tolerancji.

Nie za ostro?

Być może za słabo. Trzeba krzyczeć, kiedy idące w pochodzie tzw. wyzwolone kobiety zachodu, liderki środowisk kobiecych nie potrafią odpowiedzieć na proste pytanie: „Islam czy prawa kobiet?” Taka sonda spotkała jedną z manif feministycznych i tylko jedna kobieta odpowiedziała „prawa kobiet”; inne bredziły o potrzebie zrozumienia różności, różnorodności, wielokulturowości i coś tam jeszcze, kiedy pytanie było banalne i należy je zawsze zadawać feministkom: „Islam czy prawa kobiet?” Takie pseudo feministki zakładają ostentacyjnie burki, kiedy w tym samym czasie feministki z krajów arabskich je zdejmują. Nasze krzyczą Allah akbar, kiedy w imię Allaha niewolone są pedofilskimi ślubami małe dziewczynki. Patrzę na te pochody feministek o antykobiecych poglądach i tak się zastanawiam, coś chyba poszło nie tak. Co do tego chyba wszyscy się zgodzimy.

Właśnie chyba nie wszyscy…

Nie chce być złym prorokiem, ale za 10 lat, jak tak dalej pójdzie, nasi żołnierze będą jeździli do Francji, a nie Afganistanu. Feminizm sam w sobie potrzebuje gruntownej przebudowy i refleksji. Myślę, że został sprowadzony do roli narzędzia w walce politycznej. Doskonale to widać na przykładzie Czarnego Piątku. Czarny Piątek to jest inicjatywa partii Razem. Tyle w temacie apolityczności. Osoby związane z tym ugrupowaniem albo biorące czynny udział w Czarnym Proteście są przecież od dawna obecne w życiu politycznym jednej opcji, opozycyjnej. Czy będąc w sejmie walczyły równie zaciekle o zaostrzenie kary za gwałt albo stręczycielstwo? Nie przypominam sobie. A za stręczycielstwo kara jest mniejsza niż za handel narkotykami. Niestety, feminizm stał się pustym frazesem i trampoliną polityczną dla kilku osób. Kogo obchodzą prawa kobiet ? Zwłaszcza tych, których głos jest niesłyszany.

Brzmisz mocno radykalnie, ale w sumie to chyba pasuje do wnuczki założyciela ONR. Strzelasz z broni palnej. Prorokujesz wysyłanie żołnierzy… Kobiety też byś w Europie dozbrajała, zapewne głównie te rodowite…?

Wszystkie, które są zagrożone gwałtem i zbrodnią, niezależnie czy są białe czy czarne, czy są katoliczkami czy ateistkami. Ale oczywiście hasło zbrojenia kobiet to nonsens. Należy uzbroić całe społeczeństwo. Raz, że dozbroić; dwa, że przeszkolić i nauczyć pewnej kultury obcowania z bronią. Ja sama szkolę się w grupie otw2, gdzie włożyliśmy sporo pracy, żeby osiągnąć pewien poziom. Mamy swoich instruktorów. Robimy różne rzeczy od medycyny pola walki przez szkolenia linowe, taktykę po strzelectwo. Jedne dziewczyny chodzą na jogę inne na poligon. Ja wolę poligon. Takie hobby. Zresztą, w pewnym sensie to kobiece połączenie. Nie pytaj dlaczego.

Nie pytam… ale musze zapytać. Masz na sobie futro. Prawdziwe? Zajmowałem się tym tematem nie tak dawno.

Prawdziwe. Feministka powinna dbać o środowisko, w którym żyje i o swoje zdrowie. Staram się nie nosić na sobie pochodnych ropy naftowej i różnych chemikaliów, którymi są futra sztuczne i używać tego, co naturalne i ewentualnie będzie się rozkładać w ziemi kilka lat, a nie kilka tysięcy. Rozumiem ludzi, którzy nie chcą nosić futer z różnych powodów. Powinna rządzić tu wolność wyboru, a nie dyktat lewackich organizacji ekoterrorystycznych, które mówią nam fanatycznym tonem, co jest dobre, a co złe.

Na koniec jeszcze jedno pytanie, bo nie daje mi to spokoju. Więc Twoją drogą jest narodowy feminizm. Dobrze zrozumiałem?

No jasne, że tak. Feminizm narodowy, tożsamościowy, patriotyczny. Takim widzę go głównie w aspekcie migracji społecznych na świecie. Na dłuższą metę mamy przed sobą bardzo niebezpieczną inżynierię społeczną jaką jest przyjmowanie imigrantów. Dla jasności, nie uchodźców, ale właśnie imigrantów. Wyjdzie nam to bokiem. Zwłaszcza kobietom. Pochód orków ze wschodu na nasz kontynent trwa.

Dodaj komentarz