Michalik twierdzi, że stolica należy do „Warszawskiego Wieczoru”

„Miasto jest nasze”, czyli środowisko Jana Śpiewaka, ale też kandydat PSL na prezydenta Warszawy, dziennikarze opozycyjni, internauci żądni tabloidowych newsów i spisków – to ostatnia fala hejtu na nasze pismo. Wszystkim Wam dziękujemy za darmową reklamę! Opluliście się na widok zamieszczanych przez nas logotypów polskich firm, których okazuje się, że polskie media nie mogą promować, jeśli chcą to zrobić nieodpłatnie. Najlepsze jest to, że nikt nie pomyślał, że to nie jest płatna reklama, ale hejterzy wydusili z siebie wniosek, że musi stać za tym strategia polityczna, biznesowa, tajna, mroczna, masońska, iluminacka… Nowe pismo w stolicy? Kto za tym stoi? PiS, PO, Niemcy, Rosjanie, Żydzi, masoni, cykliści? Burza mózgów wyglądała w internecie uroczo.

A scena to była iście komiczna. Każdy mógł zobaczyć na własne oczy, że świat obserwatorów polskich mediów nie jest w stanie wyobrazić sobie sytuacji, w której ktoś reklamuje swoich stałych reklamodawców, a także nieodpłatnie poleca polską telewizję, polskie instytucje, polskie banki, polski przemysł, polskie media… Wywiad z politykiem? Dla mainstreamu istnieje jedna odpowiedź: to sojusznik, „płaciciel”, ukryty wspólnik. W tym przypadku chodziło o Patryka Jakiego, z którym rozmawialiśmy głównie o tym, co nas zirytowało, czyli o wypowiedzi ministra o niekibicowaniu Polonii Warszawa. Za to nikt jakoś nie chciał zauważyć, że w tym samym numerze chwaliliśmy różne wydarzenia i działania miejskiego ratusza, gdzie rządzi nadal Hanna Gronkiewicz (ongiś Waltz).

Prym w informowaniu o tym, że zalaliśmy całą stolicę nakładem 150 tys. egzemplarzy i jesteśmy wszędzie wiódł serwis „Miasto jest nasze”, na co celnie odpowiedziała tagując ich i redaktora naczelnego „Warszawskiego Wieczoru” Eliza Michalik znana z lewicowych inklinacji.

„Miasto jest ich…” – napisała na Twitterze pani redaktor. To nie był lajk dla nas, ale mimo wszystko stwierdzenie faktu. Jesteśmy wszędzie! To prawda, chcemy dotrzeć do każdego Warszawiaka. Dlatego zachęcamy do współpracy i zdobywania czytelników rynkowych, normalnych, ciekawych i niespaczonych spiskowaniem. Zachęcamy także do odbijania mediów w Polsce ludziom, którzy nie potrafią zrozumieć, że może istnieć pismo, które nie siedzi w kieszeni polityków.

Redakcja „Warszawskiego Wieczoru”

 

Dodaj komentarz