Miriam Shaded: Prawo do poszanowania prywatności osób publicznych

Miriam Shaded/fot. Adrian Grycuk, Wikimedia Commons
Miriam Shaded/fot. Adrian Grycuk, Wikimedia Commons

Od dłuższego czasu myślę o prawie do poszanowania prywatności i życia rodzinnego zapisanym w Karcie praw podstawowych UE i Konstytucji RP, ponieważ na każdym kroku widzę jak bardzo jest ono naruszane wobec osób publicznych. Odnoszę wrażenie, że wszyscy naokoło błędnie uznali, że te przepisy nie dotyczą ludzi znanych.

Co chwila wybuchają jakieś afery podsłuchowe, personalne i osobiste. Wytykane są ludziom relacje z innymi, kłótnie, przekleństwa, wulgarność, brak wiedzy, obycia, łamanie prawa (które niestety często sobie samo zaprzecza) lub obyczajów. Gwarantuję Państwu, na każdego coś się znajdzie… Nawet jeżeli realnie dana osoba nic nie zrobiła, to się coś zainsynuuje, zmanipuluje, okłamie, zniekształci, wmówi, że ma inne intencje niż rzeczywiście posiada, by finalnie obrzucić błotem i zniesławić. Każdą nawet najmniejszą wadę, wykroczenie jest się wstanie rozdmuchać do największego zła tego świata dla wyeliminowania danej jednostki. A jak ma się sprawa z „jakością” wykroczeń i popełnianych błędów to widać na przykładzie kłamliwych prowokacji lub świadectw niby poszkodowanych. Nawet na Jezusa coś się znajdzie! Zaraz, poczekajcie, przecież już to zrobili…

Argumenty ad personam, czyli atak osobisty na osobę publiczną jest jedną z najgroźniejszych form ingerencji w politykę państwa. W przypadku braku logicznych argumentów co do sprawy, obce służby eliminują jednostkową osobę, która o daną ideę walczyła. Najczęściej odbywa się to właśnie poprzez publiczne zniesławienie naruszające prywatność i życie rodzinne. Zniesławienie i naruszenie dóbr osobistych osób znanych jest jedną z najgroźniejszych form opresji na danym społeczeństwie, ponieważ jest ona zakamuflowana i trudna do wychwycenia dla osób, które nie rozumieją mechanizmów sterowania masami.

Polecam na przyszłość, kiedy usłyszycie Państwo, kolejne oskarżenia lub tzw. „newsy” pod adresem osób publicznych, nagrane taśmy z prywatnych rozmów przyjaciół lub biznesmenów, film z łóżka lub imprezy u znajomych, czy nagraną kłótnię pomiędzy dwoma kochankami mocno się zastanowić wbrew czyim interesom zadziałały te osoby. Radzę zadać sobie poważne pytanie, dlaczego te newsy sprzed paru lat zostały upublicznione właśnie w stosunku do tego polityka i to właśnie teraz? Może np. następnego dnia miała być głosowana ustawa przeciwko którejś grupie wpływów lub kolumnie? Może ta osoba reprezentowała ideę ważną dla społeczeństwa, a opozycja nie chciała by została przyjęta?

Jeżeli jeszcze tego nie zauważyliście to wytłumaczę, prawo jest często tak pisane, by człowiek człowieka mógł kontrolować poprzez luki w nim występujące. Im jest bardziej nielogiczne i rygorystyczne tym większa kontrola i m.in. dlatego elity finansowe tak bardzo lubią islam.

Immunitety dla posłów właśnie są po to, by uchronić ich przed tego typu zagrywkami, ze strony obcych służb i grup interesów.

Znacie przypowieść o Marii Magdalenie i słowa Jezusa „kto z was jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień” lub słowa Salomona „czemu widzisz źdźbło w oku brata swego, a belki w swoim nie dostrzegasz”? Szybkie osądzanie i wiara w manipulacje jest jednym z największych błędów tzw. społeczeństwa obywatelskiego. Istotnym dlatego jest rzetelna i prawna ochrona prywatności i życia rodzinnego. Automatyczne reakcje aparatu państwowego na tego typu nadużycia dla zachowania suwerenności, bo po prostu inaczej stajemy się niezwykle łatwo sterowalną masą. Polityka to nie wzajemne osądzanie i wytykanie błędów, a szukanie rozwiązań, by rzeczywistość stała się lepsza.

O zasadach i sposobie funkcjonowania osób publicznych mało się mówi. Z własnego doświadczenia wiem, że jak czyniłam największe dobro, bo tak można nazwać uratowanie życia 174 prześladowanych chrześcijan, to byłam najbardziej atakowana. Wiele osób szantażowało mnie, bo chciało uzyskać pieniądze, przejąć wpływy w Fundacji Estera lub zniszczyć projekt. A media uwielbiają brudne newsy. Nie ważne czy kłamliwe, czy będące efektem próby wyłudzenia, czy atakiem na opozycje, czy chęcią eliminacji konkurencji politycznej. Zło zostaje wyrządzone, a osoby niewygodne dla służb obcych państw często tracą zaufanie społeczne i stanowiska. Finalnie traci ojczyzna. Nikt później nie czyta sprostowań, oświadczeń, czy wyroków sądów, a nawet jak przeczytają to już szkoda została wyrządzona. Moim zdaniem należy usprawnić procesy ochrony osób publicznych przed wpływami z zewnątrz, pamiętając o sprawnym i efektywnym funkcjonowaniu Polski.

Miriam Shaded urodzonowa w 1986 roku w Warszawie w polsko-syryjskiej rodzinie. Publicystka, przedsiębiorca, działaczka społeczna, prezes Fundacji Estera, mającej na celu pomoc chrześcijańskim ofiarom wojny w Syrii. W lipcu 2015 roku w związku z kryzysem migracyjnym w Europie, doprowadziła do sprowadzenia do Polski 52 chrześcijańskich rodzin z Syrii (łącznie ok. 178 osób). O jej wypowiedziach w związku z kryzysem migracyjnym w Europie pisał szereg zagranicznych mediów - między innymi Financial Times, Agence France Presse, Euronews, Der Spiegl, Die Welt, Berliner Zeitung, Tages-Anzeiger, The Times of Israel czy TheBlaze
Miriam Shaded urodzona w 1986 roku w Warszawie w polsko-syryjskiej rodzinie. Publicystka, przedsiębiorca, działaczka społeczna, prezes Fundacji Estera, mającej na celu pomoc chrześcijańskim ofiarom wojny w Syrii. W lipcu 2015 roku w związku z kryzysem migracyjnym w Europie, doprowadziła do sprowadzenia do Polski 52 chrześcijańskich rodzin z Syrii (łącznie ok. 178 osób). O jej wypowiedziach w związku z kryzysem migracyjnym w Europie pisał szereg zagranicznych mediów – między innymi Financial Times, Agence France Presse, Euronews, Der Spiegl, Die Welt, Berliner Zeitung, Tages-Anzeiger, The Times of Israel czy TheBlaze.

Ludzie lubią proste wytłumaczenia i generalizację innych, co wynika z braku czasu i energii na rzetelne ocenienie informacji. W dzisiejszych czasach mało jest osób, które interesuje prawda, bo uwierzenie w pierwszy przeczytany news jest łatwiejsze niż zadanie sobie pytania o autentyczność informacji lub jej sprawdzenie. Ciężko jest osobie z zewnątrz ocenić prawdziwie nie mając dokładnych wiadomości źródłowych. W szczególności w relacjach damsko-męskich i aferach obyczajowych. Z różnych punktów widzenia, ta sama sytuacja, może być zinterpretowana jako coś zupełnie innego. Nie mamy wiedzy, by oceniać czy coś, co naszym zdaniem wygląda jako działanie niepożądane, nim jest, ponieważ jak coś jest wyjęte z kontekstu to nabiera innego zupełnie znaczenia. W sytuacjach obyczajowych pojawia się wiele pytań, na które trzeba znać odpowiedź. Czy kobieta która była uczona automatycznej reakcji spoliczkowania mężczyzny przy ubliżeniu jej lub niepożądanym klepnięciu w pupę powinna być oskarżona o stosowanie przemocy? Czy kłótnia dwóch kochanków, nie kończy się zazwyczaj namiętnym seksem w łóżku? Czy połówka, wobec której stosowano przemoc psychiczną i fizyczną została zdradzona, nie wytrzymała i puściły jej nerwy?

I nie ma co ukrywać w prowokacjach najlepsi są najbliżsi. To oni znają nas na wylot i wiedzą dokładnie, który przycisk wcisnąć, by zabolało; co zrobić lub powiedzieć by skrzywdzić. Bliskie osoby znające najlepiej drugą stronę znają jej czułe punkty i są w stanie wiele sytuacji zmanipulować i sprowokować. Każdego rodzaju przemoc jest godna potępienia, czy słowna, czy pasywna, emocjonalna, czy fizyczna. Należy jednak pamiętać, że wszyscy jesteśmy ludźmi i nie ma „ani jednego sprawiedliwego”. Według podstawowych praw człowieka sprawy prywatne powinniśmy zostawić do oceny sądom. Dla mnie niemoralne i destrukcyjne jest rzucanie kamieniami, tym bardziej, jeżeli to się tyczy osób publicznych.

Miriam Shaded
miriam.shaded@warszawskiwieczor.pl

 

Dodaj komentarz