Nazywam się Kłosiński. Mówię „STOP” dla biznesu na „bezdomnych” psach!

„W końcu ktoś musi nazwać rzecz po imieniu. W Polsce system identyfikacyjny psów kuleje. Każda gmina wydaje grube tysiące złotych na walkę z bezdomnością psów, a różnej maści cwaniacy, współczesne animals-hycle jeżdża od wójta do burmistrza po kilka razy sprzedając tego samego kundelka, jako zauważonego w lesie, zaopiekowanego w schronisku, opatrzonego opieka weterynarza. Wszystko tylko 10, 20 tysięcy złotych, ale za to na Facebooku pojawiały się wzruszające zdjęcia i samorząd beceluje. To musi się skończyć. Nazywam się Kłosiński. Mówię „STOP” dla biznesu na „bezdomnych” psach!” – oświadcza Piotr Kłosiński, prezes Polskiego Porozumienia Kynologicznego, które jest jednocześnie członkiem międzynarodowej organizacji World Kennel Union.

„Rocznie chodzi o pulę ok. 280 mln zł więc nie mówimy o akcjach serca kilku dobrotliwych hipisów, ale o zorganizowanych grupach biznesowych, które żerują na ludzkiej empatyczności; czyli na tym, co w nas najlepsze. Tacy pseudoekolodzy czy pseudoanimalsi gwałcą intencje Polaków, którzy wierzą, że wpłacają im pieniądze w zbożnym celu”

– dodaje kynolog.

„Problem w tym, że wiele niby schronisk bierze psy jedynie dla rachunku, dla tłustej faktury, a kiedy nie daj Boże ktoś chce takie psy wyadoptować, to okazuje się, że ma za mały metraż, zbyt mało zielone podwórko, za dużo dzieci lub nieuregulowaną sytuację pracowniczą. Wszystko, byle kundelek został w schronisku i służył dalej za cel zbiórek czy wyłudzeń”

– wyjaśnia hodowca.

„Dotąd o przekrętach różnych tworów udających przyjaciół zwierząt mówiliśmy anonimowo z powodów procesowych, bo to, o czym wszyscy wiedzą w środowisku nie zawsze jest łatwe do udowodnienia w sądzie. Jednak dzięki nam zapadają już pierwsze wyroki i możemy coraz częściej podawać i nazwy pseudoanimalsów (np. Pogotowie dla Zwierząt) jak i nazwiska skazanych za przywłaszczenia zwierząt prezesów (np. Grzegorz Bielawski)”

– tryumfuje Piotr Kłosiński.

„Zaproponowaliśmy program likwidacji bezdomności zwierząt. Bardzo liczymy na przychylność w tym dziele ministra rolnictwa, Jana Krzysztofa Ardanowskiego. To program nie budowy nowych schronisk, ale adopcji. Nie tylko samego spuszczania psów z łańcuchów, ale dofinansowania kojców za sterylizację, a także modyfikacje w identyfikacji zwierząt, by nie można było łatwo oszukiwać samorządy zgarniając pieniądze za tego samego obwoźnego przysłowiowego kundelka”

– puentuje prezes Polskiego Porozumienia Kynologicznego.

PPK jest jedną z dwóch największych organizacji kynologicznych w Polsce. Hodowcy PPK podkreślają przywiązanie do idei zachowywania wzorców ras i dbania o dobrostan zwierząt w hodowlach.

Daria Przeworska

 

Dodaj komentarz