Stop dla takiej „Dobrej zmiany”? W Sejmie nowe podatki dla transportowców!

Jeśli sukces gospodarczy rządu Mateusza Morawieckiego i obozu rządzącego spod znaku Zjednoczonej Prawicy z PiS na czele ma wyglądać w ten sposób, to chyba z nowym rokiem przyszedł moment, żeby po prawej stronie powiedzieć „Stop dla TAKIEJ ‘Dobrej zmiany’”.

Na refleksję zostało mało czasu. W Sejmie czeka kolejna nowelizacja Prawa o ruchu drogowym, która została unisono oprotestowana przez organizacje społeczne, pracownicze i branżowe. Rzekomo chodzi o wykonanie dyrektywy unijnej, ale strona polska idzie krok dalej, korzystając z pretekstu, aby wydoić nowymi podatkami podatników, czyli polskiego przedsiębiorcę, zwłaszcza z branży transportowej.

Do tej pory protestował Związek Przedsiębiorców i Pracodawców, Ogólnopolski Związek Pracodawców Transportu Drogowego, Warszawskie Stowarzyszenie Stacji Kontroli Pojazdów, Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Komunikacji RP i redakcje pism branżowych. Protest poparł też Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców, poseł PiS Adam Abramowicz.

Skąd ten opór? Wśród i tak hurtowo naliczanego przedsiębiorcy transportowego, w tym segmencie pojawić się ma aż SZEŚĆ NOWYCH OPŁAT!!!

Dla przykładu, przedsiębiorcy prowadzący stacje kontroli pojazdów będą zobowiązani do odprowadzania tzw. opłaty jakościowej. Ten nowy podatek, bo trudno to nazwać inaczej, będzie liczony od każdego badania technicznego. O wyciągnięcie jakich pieniędzy toczy się gra w przypadku tylko tej jeden z sześciu nowych opłat? O 70 mln zł rocznie!

Oczywiście pomyślano też o całym wachlarzu nowych kar, zarówno dla stacji diagnostycznych jak i posiadaczy aut, jakby i tak mało było idiotycznych i zbędnych procedur… Kara to nowe pieniądze na programy rządowe. Ale to jest gospodarka janosikowa, a nie sprawiedliwa, jak przekonywał  do tej pory premier Morawiecki.

A sama reforma? To także wydatek dla państwa. Kompetencje w zakresie nadzoru nad stacjami kontroli zostałyby odebrane starostom i przekazane dyrektorowi Transportowego Dozoru Technicznego. Tylko taka „mała” zmiana to koszt dla podatnika (dla nas!) ok. 2 mld zł!

Chyba już wystarczy tego szukania pieniędzy w naszych kieszeniach!

Robert Wyrostkiewicz

Dodaj komentarz