W Warszawie o norkach w Senacie. Szczepan Wójcik podzieli losy Romana Kluski?

Szczepan Wójcik miał sen. Wyjechał zagranicę. Pracował z żoną zaczynając od zera. Uczył się wszystkiego sam. Wrócił do Polski i założył pierwszą fermę norek. Modelową, na wzór tego, co widział w Holandii. Państwo polskie udzielało kolejnych kredytów, a biznes się rozrastał. W między czasie za rządów PiS minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel wprowadził wymogi dużych klatek dla norek. Wójcik zrobił dwa razy większe niż wymagane. Dzisiaj… grozi mu zamknięcie branży bez ostrzeżenia, bez rekompensat i z odium hejtu ekstremistycznych aktywistów prozwierzęcych.

Na zdjęciu przemawiający z Senacie 11 grudnia 2020 r. Szczepan Wójcik. W tle Sławomir Izdebski.
Na zdjęciu przemawiający w Senacie 11 grudnia 2020 r. Szczepan Wójcik. W tle Sławomir Izdebski.

Czy jest to ta sama ścieżka jaką przeszedł lata temu Roman Kluska, twórca Optimusa, który miał szansę stworzyć z Polski potentata w branży komputerowej? Kluskę zabił fiskus, konkurencja, politycy i układ. Zrehabilitowano go dopiero po latach. To ikona dewastowania polskiej przedsiębiorczości. Wydaje się, że politycy szukają kolejnych ofiar. Tym, którzy biorą pieniądze za onlinowe obrady sejmowe przeszkadzają jak widać ludzie sukcesu realnego.

Dzisiaj Szczepan Wójcik miał szansę przemawiać w Senacie podczas debaty „Stan i perspektywy polskiego rolnictwa w dobie kryzysu gospodarczego”. Wybrał temat swojego wystąpienia o następującej treści: „Kryzys gospodarczy, najlepszy czas podejmowania rozważnych decyzji”. De facto chodzi o zadanie politykom pytania, czy okres pandemii jest dobrym okresem, żeby jeszcze aktywniej wypalać ogniem gałęzie polskiego rolnictwa, które są jeszcze rentowne i dochodowe? Czy zamiast konsultacji z hodowcami (nie tylko norek, ale też drobiu, trzody chlewnej, bydła czy psów i kotów rasowych) politycy partii władzy nadal zamierzają słuchać aktywistów z lewicujących organizacji antyhodowlanych, ideowo wegetariańskich i we wszystkich pozazwierzęcych kwestiach nienawidzących zoologicznie partii Jarosława Kaczyńskiego?

Podobno Polak mądry po szkodzie. Casus Romana Kluski pokazuje, że niekoniecznie.

Piotr Ważkowski

Dodaj komentarz