Wisła jest niedrożna, a Port Czerniakowski niemal martwy

Żegluga śródlądowa – News: Warszawa ma tramwaj wodny.

zegluga.wroclaw.pl

Port Czerniakowski, to martwe kiedyś miejsce, zaczyna sukcesywnie ożywać,
dając warszawiakom co raz to nowe atrakcje… a wodach portu w dawnym kontenerze transportowym… unosi się restauracja Miejsce.

imokotow.pl

Pogoda dopisuje, schodzimy nad Wisłę. Nie tylko na bulwary, ale i do Portu Czerniakowskiego. Zakończyła się już budowa miasteczka dla wodniaków, a wkrótce zacznie tu działać pochylnia do wyciągania łodzi. Nad rzeką pojawią się również pływające pawilony z knajpami i ogólnodostępnymi toaletami.

warszawa.wyborcza.pl

Cytowane newsy, prezentujące jakże spektakularne przedsięwzięcia, mówią o Porcie Czerniakowskim, o warszawskiej Wiśle. Nie umniejszając intencjom tych i owych dla rozwoju turystyki, chciałoby się zapytać: naprawdę mamy się cieszyć? No, cieszmy się, cieszmy i korzystajmy wszyscy, bo gdy ważniejszych problemów brak to należy świętować. Zwłaszcza, kiedy nie mamy porównania, a tu już nie jest tak różowo… Garścią trudniejszych refleksji zainspirował nas Marek Miśko w swoim artykule „Zatopione marzenia o polskiej żegludze śródlądowej?”.

„Komisja Europejska skutecznie zablokowała plan rozwoju polskiej żeglugi śródlądowej. Sprawa przeszła niemal niezauważona.

Marek Miśko, wSensie.pl

Wykopaliska archeologiczne i historia pisana jednoznacznie określają okolice Portu Czernikowskiego, jako miejsce użytkowane przez ludzi od tysięcy lat. Zawsze było dla nich atrakcyjne. A jak jest dzisiaj?

O tym, że Wisła ma służyć „całemu ludowi rzecznego miasta Warszawy, wraz z prawem rybołówstwa, żeglugi i gospodarki rzecznej” pisał już Bolesław V w 1474 roku. O tym wiedzieli też nasi przodkowie, ba nawet praprzodkowie i dalej. O tym teoretycznie wiemy też i my, współcześni. Teoretycznie, bo chyba coś nam się pomieszało. Nam – niestety generalizacja, ale tak należy napisać. Nam, bo skoro są tacy, co coś krzyczą, nawet bez sensu (poza prawdziwymi ekologami Wisłę blokują także pseudoekolodzy), a inni im na to pozwalają, to koniec końców, my wszyscy nie robimy nic, a zapewne nie robimy nic dobrego. Zwłaszcza teraz, kiedy Komisja Europejska blokuje rozwój żeglugi śródlądowej w Polsce.

Oczywiście, że jest to wspaniała wiadomość, ale dla Niemców, Francuzów, Holendrów i dla wszystkich rodzimych idiotów – również tych pożytecznych 

Marek Miśko, wSensie.pl

Przechodząc do sedna sprawy, Port Czerniakowski jest rzeczywiście bardzo przyjemnym miejscem, cichym, spokojnym, kameralnym. Można tu odpoczywać do woli, ale czy tylko ciszy potrzebujemy na całym odcinku Wisły? Polska jest krajem posiadającym najwięcej terenów objętych prawną ochroną, czyli Parków Narodowych czy Rezerwatów Przyrody. Lesistość kraju oraz struktura drzewostanu jest obiektem zazdrości innych krajów i ciągle się poprawia. Podobnie jest ze zwierzyną w tych lasach. Zanieczyszczenie powietrza ponad normy występuje w zasadzie tylko w dużych aglomeracjach miejskich. Mamy gdzie odpoczywać, bratać się z naturą, obserwować motyle, Boże broń je łapać… Ba, zdaniem niejakiej prof. Środy nawet zbytnie oddanie się zabijaniu komarów jest przejawem psychotyzmu… ale zostawmy ekoskrajności.

„…wszystko po to, aby, gdy przyjdzie weekend, mogli oni wypłynąć kajakiem w dzicz, meandrować wraz z rzeką i całymi dniami podziwiać okoliczności przyrody – niepowtarzalnej

Marek Miśko, wSensie.pl

Polska jest takim krajem, którego sieci śródlądowych dróg wodnych inni mogliby pozazdrościć. Mogliby, bo nie zazdroszczą. Posiadając 3650 km dróg nie mamy gdzie pływać. 83 proc. wszystkich dróg stanowią te, rzec by można, o charakterze regionalnym, gdzie z trudem prześlizgują się niewielkie jednostki relaksacyjno-turystyczne. O przepływie barek towarowych możemy mówić na pozostałych 17 proc. i to często tylko przy dużym szczęściu.

Przez Polskę przechodzą trzy najważniejsze wodne szlaki międzynarodowe. Trasa E70 od zalewu Wiślanego i granicy z Kaliningradem do Atlantyku przez port w Antwerpii. Trasa E40 od Odessy nad Morzem Czarnym do Gdańska i dalej na Bałtyk oraz E30 od Dunaju przez Odrę do Szczecina. Mamy więc te wszystkie trasy, ale nie możemy z nich korzystać

Marek Miśko, wSensie.pl

Czy nie tym należałoby się zająć? Czy ze stron internetowych podejmujących tematykę wodną nie powinny krzyczeć ciut inne newsy niż zacytowane na wstępie? Czy nie powinniśmy cieszyć się z kolejnego odcinka pogłębionej, usystematyzowanej, pięknej i praktycznie wykorzystanej rzeki? Brak rozsądku i obiektywizmu u pseudoekologów oraz znacznego grona „specjalistów” działających w szeroko pojętej ochronie środowiska doprowadza do absurdów. Rozjechała nam się gdzieś równowaga między troską o środowisko, w którym żyjemy, a potrzebą rozwoju kraju, rozbudowy infrastruktury, zwłaszcza transportowej i przez to polepszenie standardów życia Polaków. I co najważniejsze, transport rzeczny jest najbardziej ekologiczny, więc – urzędnicy: ruszajcie po rozum do głowy. Z drugiej strony, powstało już w Polsce Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej (o takiej właśnie nazwie z żegluga śródlądową w tytule) i oby minister potrafił zrobić swoje wbrew naciskom z Unii i wspierającej ją grupy ekologów wiślanych, którym chyba dalej zależy na tym, by czadziły nam TIRy zamiast oszczędzały zbędną emisję dwutlenku węgla ciche barki.

Oczywiście, głos organizacji pozarządowych, różnych stowarzyszeń na rzecz czapli siwej, czy fundacji chroniących siedliska niezapominajki błotnej nie powinien być ograniczany. Nie może być jednocześnie tak, że nie ponoszą oni żadnych konsekwencji swoich działań. Użeglownienie polskich rzek to ogromne zwiększenie potencjału naszej narodowej gospodarki, to rozwój infrastruktury, portów rzecznych i morskich, to łatwiejszy eksport naszych towarów za granicę.

Marek Miśko, wSensie.pl

Daria Kurzawa
daria.kurzawa@warszawskiwieczor.pl

Dodaj komentarz