Anna Maria Siarkowska: Wschodnia Obwodnica Warszawy przez Wesołą

Poseł Anna Maria Siarkowska/fot. Jakub Szymczuk
Poseł Anna Maria Siarkowska/fot. Jakub Szymczuk

Anna Maria Siarkowska (Partia Republikanie), poseł na Sejm, odpowiada na nasze pytania o Wschodnią Obwodnicę Warszawy i jej dwa warianty: czerwony i zielony.

Kiedy będzie znana decyzja o przebiegu ostatniego odcinka Wschodniej Obwodnicy Warszawy? 

Dzisiaj w Wesołej był minister Chodkiewicz. Zadeklarował, że decyzja będzie znana za 2-3 tygodnie.

Dla mieszkańców Wesołej i Sulejówka, który leży w Twoim okręgu wyborczym, taka wersja nie jest korzystna, ale z drugiej strony obwodnica zawsze komuś będzie przeszkadzała. Czy jest w ogóle możliwe, by ominęła Wesołą?

Problem Wschodniej Obwodnicy Warszawy jest dużo bardziej skomplikowany. Także problem jej przebiegu przez Wesołą. Wiadomo, że nikt nie chce obwodnicy u siebie pod domem. Mieszkańcy Wesołej najchętniej w ogóle by przegonili obwodnicę z dzielnicy. Tyle, że to w zasadzie niemożliwe. Odcinek przez Wesołą jest niezbędny do zamknięcia pierścienia obwodnicy. Węzeł Zakręt już się buduje. Jeśli nie będzie budowane przedłużenie, w tamtym miejscu powstaną gigantyczne korki.

Jakie są więc warianty czy najbardziej realne scenariusze?

Mamy dwa warianty przebiegu: czerwony i zielony. Czerwony wariant przebiega przez otulinę Mazowieckiego Parku Krajobrazowego, w dużej mierze przez niezabudowane obecnie działki. Na fragmencie, w którym przebiega obok zabudowy jednorodzinnej, ma zostać wybudowany w tunelu. Zakłada również budowę węzła w dzielnicy.

A zielony?

Wariant zielony, alternatywny, jest planowany do budowy całkowicie po powierzchni, na ośmiometrowym nasypie. Wprawdzie nie wymaga niemal żadnych wyburzeń, ale oddziaływać będzie negatywnie na niemal trzykrotnie większą liczbę mieszkańców. Trasa jego przebiegu została bowiem wyznaczona wzdłuż zwartej zabudowy jednorodzinnej na długim odcinku. Ten wariant przecina samo centrum Wesołej, tuż obok ratusza, obok przedszkoli, szkół, obok kościoła i cmentarza, obok starego szpitala, zaplanowanego do ponownego uruchomienia. Wariant zielony przebiega również przez Sulejówek, który nigdy nie był planowany jako miejsce przebiegu obwodnicy. Ta zaś nie tylko stanowi bezpośrednie zagrożenie dla zaplanowanych na tym terenie zapasowych ujęć wody dla miasteczka, ale również przebiega tuż obok zakonu sióstr klauzulowych. Siostry zakonne zwracały uwagę, że przez wiele lat szukały ustronnego miejsca, niezbędnego do modlitewnej kontemplacji, a jeśli tuż za murem wyrośnie im obwodnica, to nie będą mogły żyć jak dotąd.

Ale nie tylko siostry ucierpią jak widać…

Tak, ale póki co, trzeba głośno mówić, że wariant zielony skutkować będzie niemal całkowitym wycięciem tzw. Lasu Milowego, pełniącego rolę wewnętrznego parku w Wesołej. Tam mieszkańcy biegają i spacerują, organizują pikniki, jeżdżą na rowerach a także na rolkach, dzięki wybudowanej na jego skraju nowoczesnej rolkostradzie.

„Zielony” jest więc pesymistycznym scenariuszem?

Obecnie GDDKiA wskazała wariant zielony jako najtańszy, a przez to najbardziej korzystny do realizacji przez inwestora… Stało się tak, ponieważ w kwietniu 2015 roku zmieniono wagi kryteriów decydujących o przebiegu trasy, tj. wagi kryterium środowiskowo-społecznego, kosztowego i funkcjonalno-technicznego. Wcześniej, gdy najważniejsze dla inwestora było to, jak wariant wpłynie na ludzi i środowisko, wskazywano wariant czerwony. W momencie podjęcia decyzji o zrównaniu wag kryteriów, skutkiem której oddziaływanie na ludzi i środowisko przestało mieć decydujące znaczenie, wygrał wariant zielony, bo był najtańszy. Mieszkańcy zwracają uwagę, że decyzja ta nie była poprzedzona żadnymi analizami, które wskazywałyby na jej zasadność. Dlatego oprotestowali przebieg wariantu przez centrum dzielnicy i zawnioskowali do Ministerstwa Infrastruktury o interwencję. Do RDOŚ w Białymstoku złożono 10 tysięcy protestów w tej sprawie. Mieszkańcy organizowali pikiety, zdecydowali się nawet na blokadę Traktu Brzeskiego, skutkiem czego jednego dnia trudno było wjechać i wyjechać z Warszawy od wschodniej strony. Ludzie są zdeterminowani. Trudno im się dziwić. Mówią, że jeśli urzędnicy i politycy nie wysłuchają ich argumentów, są gotowi przywiązywać się do drzew. To ich dzielnica i nie pozwolą jej zniszczyć.

Rozmawiał Robert Wyrostkiewicz,
redaktor naczelny „Warszawskiego Wieczoru”

Dodaj komentarz